Przejdź do głównej zawartości

Zapiekanka z ciecierzycą i brokułem

Postanowiłam podzielić się bardzo fajnym przepisem, znalezionym kiedyś w internecie i trochę przeze mnie zmodyfikowanym. Smakuje bardzo fajnie i nawet mój brat unikający tego typu jedzenia bardzo lubi to danie :)

Lista zakupów:

-ryż naturalny (2 torebki)

-brokuł

-ciecierzyca (sucha, 400g)

-warzywa na bulion (lub gotowy sklepowy bulion, ale własny lepszy :))

-cebula

-ser żółty (ok. 300g, starty)

-ewentualnie przyprawy

Z ciecierzycą postępujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu- moczymy ok. 12h i gotujemy do miękkości (może zejść sporo dłużej niż wg opakowania, zależy to od firmy). Gotujemy bulion, wkładamy torebki z ryżem i gotujemy, ryż odsączamy. Po wyciągnięciu ryżu w tej samej wodzie gotujemy brokuła. W tym samym czasie na patelni podsmażamy cebulę, a gdy brokuł jest miękki przekładamy go wraz z bulionem na patelnię i dusimy ok. 5 min. Mieszamy odsączoną ciecierzycę, ryż oraz zawartość patelni, można dodać przyprawy wedle uznania. Przekładamy do naczynia żaroodpornego i posypujemy serem. Wsadzamy na 20-30 min do piekarnika (180 stopni), aby ser się stopił. Smacznego :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sadyści są wśród nas :D

"O 7 nie macie zajęć, tak? To przyjdziecie i napiszecie kolokwium, żeby wszystkim pasowało." I tym oto sposobem jest mega niewyspana, zastanawiam się, czy moi asystenci czasem sypiają i próbuję uczyć się na anatomię oraz wydumać coś w raporcie na biofizykę. Poprzednie koło z anaty poszło okej nawet, chociaż mogło być lepiej, szpilki- nie wiadomo, podobno jakieś niejasności są i wyników nie znamy. Materiał na jutro jest gigantyczny, a ja usypiam nad książką... W ten weekend nie nadrobię, bo K. odgraża się, że z okazji urodzin w niedalekiej przyszłości porwie mnie na miasto choć na kilka godzin :D Celowości nauki biofizyki, przynajmniej w wydaniu mojego umedu, nie jestem w stanie pojąć. Ostatnio cudem zaliczyłam wejściówkę<dalej mnie duma rozpiera XD>, ale raport z ćwiczeń...Nawet Jaroszyk i krańce internetu nie wiedzą co ma być, aby "było dobrze". Ale pozytyw jeden jest- po prawie 2 miesiącach w tym mieście wreszcie znalazłam chleb, który smakuje jak chleb, a n

And the second year of your misery has began...

Całe wieki nie używałam angielskiego, więc pewnie strzeliłam byka, ale co tam XD Drugi rok zdecydowanie się zaczął- nowe przedmioty, nowi prowadzący, nowy, ale znów beznadziejny plan zajęć. Codziennie na 8, przerwa, w południe zajęcia, potem wieczorem do 20, a luki takie bezsensowne, że nie wiadomo co ze sobą zrobić- ma uczelnia taka piękna...Tęsknię za 1 rokiem, za anatomią- może dlatego, że zdałam za pierwszym podejściem i mogłam w wakacje o niej zapomnieć :D Ogólnie ostatnio ma taki depresyjny okres, w tym roku zdecydowanie trudniej było mi wyjechać z domu, nie było już tej ekscytacji, że w końcu się udało, że wszystko takie ciekawe itp. Coraz częściej zaczynam się zastanawiać czy to jest mój kierunek, czy serio chcę się w to ładować. Mama znalazła specyficzny sposób na motywację- "jak teraz rzucisz to masz 3 lata w plecy". Niby racja, ale nie pomaga. No i jakby tego było mało jest zimno. Potwornie ZIMNO. A ja jako ciepłolubne stworzenie cierpię niezmiernie z tego powodu b

Mam dość...

Minęło 3 tygodnie, jakoś przetrwałam, ale teraz zaczął się koszmar... Zawaliłam wejściówkę z anatomii, a asystent się na nas wydarł, że się tylko opierniczamy i nie uczymy, że takie banalne rzeczy...A pytania są jakieś oderwane od rzeczywistości, na jedno z nich nawet w Bochenku nie było odpowiedzi. Mam totalnie dość i już nie wiem z czego i jak się uczyć, żeby było dobrze. Nie ma żadnych określonych wymagań, bo te podawane raczej się nie pokrywają z pytaniami później i niby jak przez to przejść?