Przejdź do głównej zawartości

Jeszcze żyję :P

Dawno mnie tu nie było, z różnych względów. Dużo nauki, potem wreszcie dom po raz pierwszy w tym semestrze...W ciągu tych paru tygodni zdążyłam zapisać się do Bazy Dawców Komórek Macierzystych,spędzić sporo godzin w kuchni<kocham to:)>, pochłonąć takie ilości słodyczy, że aż wolę o tym nie myśleć i odwiedzić sporą część rodziny, nie tylko swojej :) Święta minęły bardzo szybko, coraz bliżej do stycznia, którego bardzo się boję - takiej ilości zaliczeń starczyłoby na cały semestr. No i egzamin do którego miałam się w przerwie świątecznej uczyć-taaaaaa, bardzooooo wyszło, może ze 100 stron przejrzałam i to pobieżnie. Dzisiaj miałam się już uczyć, ale oczywiście musiałam coś podłapać i cieknie z nosa, głowa pęka i ledwo mówię, uczyć się nie da -.-

Marzy mi się lipiec, żeby nie  trzeba było myśleć o nauce... Chociaż patrząc na ilość egzaminów w sesji letniej prawie na pewno coś obleję, a już tak mam, że dopóki coś jest na 100% za mną to będę się zadręczać i nici z wakacyjnego odpoczynku... Rany, tyle jeszcze czasu do czerwca, a ja już się martwię, chyba ze mną coś nie tak :D

Wszystkim życzę udanego Sylwestra, dużo zdrowia i szczęścia w nowym roku, zdania wszystkiego w pierwszym terminie/ dobrych wyników z matur wielu tych drobnych radości wywołujących codzienny uśmiech :)

Komentarze

  1. Powodzenia w nauce i trzymam kciuki za zaliczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki :) Na pewno się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie tylko Ty tak masz ;) Ostatnio cały czas stresuję się zaliczeniami... szkoda, że nie stresowałam się nimi wcześniej, może to by mnie zmotywowało do nauki ;) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kwiecień, rok drugi

Czas bardzo szybko mija... Nie tak dawno marudziłam nad anatomią (teraz robię to samo nad mikro, fizjo i innymi koszmarkami xd), dopiero co byłam w liceum, w sumie przedszkole też jakoś nie tak dawno było :D Ale jednak coś się w tym czasie zmieniło- ja. Uwielbiam gotować, a jeszcze kilka lat temu bałam się kuchni, wszystko robiłam co do grama wg przepisu, a teraz K. się śmieje, że zamontuje kamerę w kuchni, bo wrzucam składniki na wyczucie, potem za nic sobie nie przypomnę co to było, a tym bardziej w jakich proporcjach XD Byłam na spacerze- niby co to za osiągnięcie? Bo ja na spacery nie chodzę- idę do konkretnego celu najkrótszą drogą, załatwiam co mam załatwić i wracam. A dzisiaj poszłam na spacer- co prawda zahaczyłam o Lidla po mój ulubiony chleb żytni (tak, wiem, że niezdrowy, bo z głębokiego mrożenia :P), ale celem wyjścia był spacer-dalej do końca w to nie wierzę. Co prawda dalej nie bardzo potrafię zebrać się do nauki i jestem nieziemską marudą, ale nad tym też pracuję :D Troc...

Ratunku, moja tarczyca zwariowała, czyli...

...kilka słów o niedoczynności :)   Choroby tarczycy, a zwłaszcza niedoczynność to plaga naszych czasów. Wystarczy zapytać przypadkową osobę- albo sama choruje albo zna kogoś z niedoczynnością tarczycy. Przyczyny mogą być różne (np. po leczeniu nadczynności, napromieniowaniu w czasie leczenia onkologicznego w okolicach głowy i szyi, po wycięciu fragmentu/całej tarczycy, za mała tarczyca), ale najczęściej wynika ona ze słynnego Hashimoto, czyli przewlekłego limfocytowego zapalenia tarczycy. Jeśli problem leży w samej tarczycy mówimy o niedoczynności pierwotnej, jeśli zaś jest ona zdrowa, ale brakuje substancji stymulujących wydzielanych przez przysadkę lub podwzgórze nazywamy ją odpowiednio drugo- lub trzeciorzędową.   Objawów jest bardzo dużo, są one mało specyficzne, a u każdego może pojawić się coś innego co prowadzi do tego, że czasami przez długi czas jest nierozpoznana. Do najczęstszych należą senność, wypadanie włosów, wzrost masy ciała i zaburzenia miesiączkowania- pr...

Nic mi się nie chce-permanentnie...

Miałam już okresy, że nie chciało mi się uczyć- okej, zazwyczaj mi się nie chce :P Jednak to nic z porównaniu z obecnym kryzysem, kiedy otwarcie podręcznika to już sukces, a zazwyczaj po 2 stronach usypiam/ znajduję interesującą plamę na suficie/robię wszystko, co nie wiąże się z nauką...Mam zaległości z farmy, której szczerze nienawidzę- nawet patomorfa była łatwiejsza, a kolos coraz bliżej... A tak idealizowane przez wszystkich wokół kliniki- od rana do wieczora w szpitalu, 3/4 czasu gapiąc w ścianę- bo seminarium, bo pacjent nie chce ze studentami się zadawać, bo prowadzący zapomniał, że ma z nami zajęcia, bo oddziałowa ma imieniny, bo tak i już. Oczywiście wszystkie zajęcia są obowiązkowe co do minuty- co z tego, że większość to tak naprawdę strata czasu? Nikogo to nie obchodzi. Na obecnym etapie każdemu odradzam wybór akurat tego kierunku, szczególnie, że po studiach perspektywy w kraju są żadne. Szkoda życia. Ostatnio nie chce mi się NIC- nawet oglądać filmów, czytać normalnych k...